Ćwicz, ćwicz, ćwicz

Rodzicielstwo można porównać do siłowni. Kiedy przestajesz zwiększać obciążenie i zasiedzisz się na danym poziomie, ćwicząc tymi samymi ciężarami - nie rozwijasz się. 


Widzę to, kiedy ćwiczę z trenerem. Kiedy ja już myślę, że nie mogę, on na ostatnią serię zwiększa ciężar. 


To samo dzieje się w ojcostwie. Możemy pięknie “ułożyć” sobie rytm, dzieci wytresować i w tych krótkich momentach między 17-20 mieć względnie łatwo.
 
Dzieci, jak to każdy trener mentalny, nie mogą nam pozwolić zasiedzieć się w takiej stagnacji i co rusz zwiększają obciążenie, na które nie jesteśmy gotowi.


To chwilowy bunt, to niechęć do umycia zębów, posprzątania pokoju, to dziwny język, jakim mówią, to bycie w pozycji na NIE. 


One chcą, aby nasz rodzicielski poziom brania rzeczy na klatę rósł i chwała im za to!
Nam pozostaje nadzieja, że każda seria kiedyś się kończy i będziemy mieli chwilę przerwy.



Bądź dobrym chrześcijaninem. Jeśli ten wpis coś w Tobie poruszył, do czegoś zainspirował, a może nawet coś wprowadziłeś w życie - polub go, skomentuj, może nawet, kto wie, udostępnij? Będzie to dla mnie zacna przyjemność i kierunkowskaz, co Ci się podoba, a co nie, aby tworzyć więcej dobrych treści na bloga.

Udostępnij Post

Zostaw komentarz

Ostatnie Posty

Zespół minimalnej ingerencji

Zespół minimalnej ingerencji

Leave review
Zachęcam Cię, abyś dawał coraz więcej przestrzeni swoim dzieciom.
Czytaj dalej
Chciałbym, aby mój syn był...

Chciałbym, aby mój syn był…

Leave review
Mam wiele marzeń związanych z tym, jakim człowiekiem ma być mój syn.
Czytaj dalej
Niestety, bycie rodzicem to zawód

Niestety, bycie rodzicem to zawód

Leave review

2 minuty czytani...

Czytaj dalej

Tagi

Kategorie

Znajdziesz mnie na:

 

fb     instagram